Św. José Luis Sanchez del Río

José Sanchez del Río urodził się 28 marca 1913 roku w Sahuayo w Meksyku. Jego rodzina nie była zamożna, ale za to głęboko wierząca. Ojciec był właścicielem rancza. José miał dwóch starszych braci i młodszą siostrę. Bardzo lubił jeździć konno. Gdy rodzina przeniosła się do Guadalajary, dużego miasta, chłopiec mógł uczęszczać do szkoły katolickiej. Tam też zetknął się z Katolickim Stowarzyszeniem Młodzieży Meksykańskiej (ACJM). Jego przewodniczącym w Guadalajarze był wówczas ks. Anacleto Gonzalez Flores, który stał się dla małego chłopca autorytetem. To dzięki niemu został ministrantem i niemal codziennie służył do Mszy św.

Jednak od drugiej połowy XIX wieku Kościół Katolicki w Meksyku stawał się coraz częściej przedmiotem ataków, pomimo że kultura tego narodu zakorzeniona była w wierze katolickiej. Kolejne rządy działały pod wpływem masonerii. Już Konstytucja Meksyku z 1857 roku zawierała pewne elementy nieprzyjazne Kościołowi. Sytuacja polityczna uległa radykalnej zmianie w tym względzie, gdy do władzy doszedł Venustiano Carranza w roku 1914. Dwa lata później w Meksyku nasiliło się prześladowanie Kościoła. Obok reformy rolnej wprowadzono prawa ograniczające działalność duszpasterską księży oraz szkolnictwo katolickie. Żołnierze dyktatora bezcześcili Najświętszy Sakrament w kościołach, a nawet urządzali w nich pijatyki. Podczas fikcyjnych wyborów 6 lipca 1924 roku generał Obregon wprowadził na swoje miejsce Plutarco Eliasa Callesa. Były nauczyciel kazał pozamykać szkoły katolickie i zakazał publicznej działalności księży, z Meksyku zostali usunięci misjonarze. Zapanował terror. W takich okolicznościach na zakończenie Roku Świętego (1925) ojciec święty Pius XI ogłosił Chrystusa Królem Wszechświata. Od roku 1926 prześladowania Kościoła jeszcze bardziej się nasiliły. Dochodziło do zabójstw księży, masowo zamykano klasztory, a państwo zdominowane przez masoński rząd prezydenta Callesa przywłaszczało sobie kościoły, szpitale i sierocińce. Kapłani musieli prosić wrogie Kościołowi władze o pozwolenie na odprawienie Mszy świętej z ludem. Wierni świeccy organizowali „stacje eucharystyczne” – punkty, w których odważni kapłani udzielali wiernym Komunii. W Meksyku nie brakowało heroicznych kapłanów, którzy się nie godzili na tak niesprawiedliwe traktowanie Kościoła i pozbawianie wiernych możliwości przyjmowania sakramentów. Do nich należał jezuita o. Michał Pro. Pomimo groźby uwięzienia za prowadzenie „nielegalnej” działalności, z  jeszcze większą gorliwością oddał się kapłańskiej posłudze. Złapano go i fałszywie oskarżono o spisek polityczny. Został rozstrzelany w 1927 roku.

 

Z powodu wzmagających się prześladowań coraz bardziej narastał opór obywateli. Katolicy domagali się wolności w wyznawaniu wiary. Duża część społeczeństwa zaczęła bojkotować imprezy kulturalne, znacząco ograniczano robienie zakupów, co miało negatywny wpływ na gospodarkę kraju.  Zaczęto także organizować zbrojny opór.

 

Świadkiem tych dramatycznych wydarzeń był mały José Sanchez del Río, który nauczył się ministrantury i codziennie służył do Mszy świętej kapłanowi Anacleto Gonzalezowi Flores. Każdego dnia też odmawiał różaniec, który był jego ulubioną modlitwą. Chłopiec bardzo się smucił, gdy słyszał wieści o mordowanych kapłanach i świeckich broniących swojej wiary. Pewnego dnia rozstrzelano również ks. Anacleto Gonzaleza Flores, którego podziwiał 13-letni wówczas José. Te bolesne wydarzenia w jego ojczyźnie doprowadziły go do podjęcia decyzji przełomowej w jego życiu. Poprosił rodziców, by mógł dołączyć do zbrojnego ruchu oporu „Cristeros”, działającego od stycznia 1927 roku, który dążył do odzyskania demokratycznych swobód w Meksyku.

 

Dla José rozpoczęła się walka pod sztandarem Jezusowego krzyża. On sam przygotowywał posiłki dla powstańców, czyścił broń i oporządzenie. W kolejnych walkach powierzano mu trzymanie sztandaru. Powstańcy nazywali go imieniem Tarsycjusza, starożytnego męczennika, który będąc jeszcze dzieckiem, został zabity, broniąc Eucharystii przed profanacją. Podczas bitwy 5 lutego 1928 roku pod miejscowością Cotija chłopiec oddał swojego konia rannemu generałowi Prudencia Mendozę, prosząc go, by uciekał. On sam został ujęty i umieszczony w więzieniu w rodzinnym Sahuayo. Poddawano go torturom, przymuszając, by wyparł się Chrystusa. Obiecywano uwolnienie, byleby tylko wyrzekł się wiary i wszedł w szeregi wojsk rządowych. Miał krzyknąć: „Niech umrze Chrystus!” – i wówczas zostałby uwolniony. Nawet jego bliscy zachęcali go do apostazji, on jednak nie uległ, mimo iż czekała go okrutna śmierć. Rozcięto mu skórę na stopach i pędzono związanego na miejscowy cmentarz. Jego ostatnim zawołaniem tuż przed egzekucją 10 lutego 1928 roku był przejmujący okrzyk: Viva Cristo Rey! Niech żyje Chrystus Król! Miał zaledwie czternaście lat. Dwóch chłopców, którzy widzieli jego męczeńską śmierć, zostało później kapłanami i założyło zgromadzenia zakonne. Jednym z nich był 9-letni Enrique Amezcua Medina. Jemu to dzień przed egzekucją przyszły błogosławiony José powiedział: „Ty będziesz mógł zrobić to, czego ja nie zdążyłem”.

 

José Sanchez del Río wraz z dwunastu innymi męczennikami meksykańskiej wojny domowej został beatyfikowany 20 listopada 2005 roku przez papieża Benedykta XVI. Prośmy Jezusa Chrystusa za przyczyną bł. José o łaskę odważnej wiary w świecie, który zapomina o  miłości Boga. 16 października 2016 roku w Watykanie papież Franciszek kanonizował go, wraz z sześcioma innymi osobami.

 

Już teraz, nawet w Polsce, odnotowuje się cudowne uzdrowienia, wyproszone za przyczyną św. José Sancheza del Rio.

ŚW. DOMINIK SAVIO

Dominik Savio, jeden z patronów ministrantów przyszedł na świat w ubogiej włoskiej rodzinie we wsi Riva di Chieri w Piemoncie w 1842 roku. Jego rodzice byli prostymi ludźmi. Ojciec Karol był rzemieślnikiem, a matka Brygida krawcową. W wieku 12 lat wstąpił do Oratorium w Turynie założonym przez św. Jana Bosko. Dominik bardzo szybko dojrzewał duchowo.

Już w wieku 5 lat służył do mszy świętej jako ministrant, a w wieku 7 lat przyjął pierwszą komunię świętą co było w tamtych czasach rzadkością. O jego dojrzałości świadczą jego postanowienia po przyjęciu po raz pierwszy komunii:

  • Będę się często spowiadał, a do komunii przystępował ilekroć pozwoli mi na to mój spowiednik
  • Moimi przyjaciółmi będą Jezus i Maryja
  • Śmierć – tak, ale nie grzech

Młody Dominik poddał się całkowicie kierownictwu duchowemu ks. Jana Bosko. Szybko można było zauważyć wzrost duchowy u młodego Dominika. Pewnego razu dwaj koledzy zamierzali się pojedynkować na kamienie. Dominik wpadł między nich z krzyżem i wołał: „Chrystus nawet na krzyżu przebaczył, a wy nie potraficie przebaczyć drobiazgów”. Jego interwencja okazała się skuteczna. Z podobnym skutkiem upominał gorszycieli i przeklinających. Pewnego razu po mszy porannej Dominik zaczął się modlić przed Najświętszym Sakramentem. Modlił się tak przez kilka godzin trwając w modlitwie kontemplacyjnej. Po tej długiej modlitwie w zimnym kościele Dominik bardzo ciężko zachorował a wkrótce po tym zmarł. Po śmierci Dominik Savio cieszył się coraz większą sławą i kultem, co doprowadziło do procesu beatyfikacyjnego, a następnie kanonizacyjnego. W 1933 roku papież Pius XI wydał dekret o heroiczności cnót sługi Bożego Dominika. Przy tej okazji nazwał go „małym świętym” oraz „gigantem ducha”. W Roku Świętym 1950, Jubileuszowym, papież Pius XII ogłosił Dominika Savio błogosławionym, a w setną rocznicę ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, czyli w 1954 roku, zaliczył go w poczet świętych. Relikwie świętego znajdują się w Turynie, w bazylice Matki Bożej. Jest jednym z najmłodszych świętych czczconych w kościele powszechnym. Jest patronem nas, ministrantów. Myślę, iż Dominik Savio był właśnie takim wzorem prawdziwego ministranta. On służył z radością Panu, a czy my też jesteśmy gotowi na takie poświęcenia jak św. Dominik?

ŚW. JAN BERCHMANS

Jan Berchmans urodził się 13 marca 1599 roku w Diest w Belgii. Pochodził ze średnio zamożnej rodziny. Jego ojciec był garbarzem, handlarzem skór i szewcem, matka natomiast córką miejscowego burmistrza. Od najmłodszych lat słyszał w sercu głos Chrystusa – „pójdź za mną”. Jednak warunki materialne rodziny, a potem śmierć matki utrudniały mu naukę. Młody Jan dzięki opiece różnych kapłanów i własnej pracy zdobył potrzebne wykształcenie w kolegium Jezuitów w Malines. W tym czasie jego owdowiały ojciec został wyświęcony na kapłana (1618).

Jan wstąpił do nowicjatu jezuitów, ze względu na jego duże zdolności wysłano go na studia do Rzymu. Tu jednak zapadł ciężko na zdrowiu. Bardzo aktywny i pojętny uczeń, będący przykładem dla współbraci był mało odporny na Rzymskie upały i wilgoć zakonnych komnat. Odznaczał się wielką pobożnością i szczególnym nabożeństwem do Najświętszego Sakramentu. Był wzorem w zachowaniu reguły zakonnej, a jego pragnieniem było odtworzyć wzór, jaki zastawił św. Alojzy. Zapadłszy ma gorączkę i zapalenie płuc swoją duszę oddał Panu 13 sierpnia 1621 roku.

W 1867 papież Pius IX ogłosił go błogosławionym, natomiast Leon XIII w roku 1888 zaliczył go w poczet świętych pańskich.

Święty bardzo ukochał św. Alojzego i dzisiaj wraz z nim jest patronem studiującej młodzieży,a także ministrantów.

ŚW. ALOJZY GONZAGA

Alojzy Gonzaga urodził się 9 marca 1568 roku w Castiglione delle Stiviere. Jego rodzina należała do najznakomitszych rodów książęcych i najstarszego syna szykowała do kariery rycerskiej lub dworskiej. Szczególnie pragnął tego ojciec. W wieku 7 lat Alojzy, jak sam to później wyznał, poczuł niechęć do życia świeckiego. Zrodziło się w nim pragnienie służenia Bogu. Zmartwiło to wielce jego ojca, który zabierał syna na różne dwory, chcąc odciągnąć go od tego postanowienia. Młody Gonzaga spędzał w tym czasie wiele godzin na modlitwie, czytał książki religijne. Pilnie zdobywał wiedzę kształcąc się w najlepszych szkołach. Wytrwałością i uporem dążył do realizacji swych zamierzeń, aż wreszcie w 1585 roku udał się do Rzymu i został przyjęty do nowicjatu jezuitów. Opuszczając dom rodzinny, zrzekł się swojego majątku na korzyść brata. W zakonie odznaczał się gorliwością, a szczególnie umiłowaniem cnoty czystości. Na rok przed święceniami kapłańskimi, posługując ofiarom epidemii sam się zaraził i zmarł dnia 21 czerwca 1591 roku, mając 23 lata.

Sława jego świętości była tek duża, że w 1605 roku papież Paweł V ogłosił go błogosławionym. Natomiast kanonizował go, razem ze św. Stanisławem Kostką, papież Benedykt XIII w 1726 roku. Alojzy jest patronem studiującej młodzieży. Cela zakonna, w której mieszkał, została zamieniona na kaplicę.

ŚW. TARSYCJUSZ

Święty Tarsycjusz miał być akolitą Kościoła Rzymskiego. Jest to jedno ze święceń niższych, które daje prawo klerykom Kościoła Rzymsko-Katolickiego usługiwania do Mszy Świętej – a więc do zaszczytnej funkcji, którą obecnie pełnią ministranci.

Nie znamy bliżej daty jego śmierci. Przypuszcza się, że św. Tarsycjusz poniósł śmierć męczeńską za panowania cesarza Decjusza (lata 249-251 po narodzeniu Chrystusa). Było to jedno z najkrwawszych prześladowań. Chrześcijanie chętnie ginęli za Chrystusa, ale ich największym pragnieniem było, by mogli na drogę do wieczności posilić się Chlebem Eucharystii. Zanoszono im przeto potajemnie Komunię św. do więzień. Gorliwością w obsługiwaniu świętych męczenników wyróżniał się św. Tarsycjusz.

Dnia pewnego, kiedy jak zwykle niósł na sercu Wiatyk do więzienia, napotkał swoich rówieśników bawiących się na jednym z licznych placów rzymskich. Pogańscy chłopcy zaczęli wołać Tarsycjusza, by się do nich przyłączył. On zaczął uciekać przed nimi. Zaczęli go gonić. Kiedy zaś spostrzegli, że coś przyciska do piersi, chcieli zobaczyć co niesie i siłą mu to wydrzeć. Bohaterski chłopiec bronił swego skarbu. Wówczas zgraja przewróciła go na ziemię, zaczęli go kopać i bić, rzucać nań kamieniami. Dopiero przypadkowo przechodzący żołnierz, także chrześcijanin, miał chłopca uwolnić i bandę rozegnać. Zaniósł Tarsycjusza do domu, gdzie ten niebawem zmarł.

Najświętszy Sakrament ze czcią odniesiono do kapłana katolickiego. Ciało Świętego zostało pogrzebane na cmentarzu św. Kaliksta obok szczątków papieża św. Stefana I, który w kilka lat po nim poniósł śmierć męczeńską (257 r.).

Papież św. Damazy I męczeństwo św. Tarsycjusza opisał wierszem. W 1675 roku relikwie Świętego przeniesiono z Rzymu do Neapolu, gdzie spoczywają w bazylice św. Dominika w osobnej kaplicy. W tymże ołtarzu znajduje się krzyż, z którego Pan Jezus miał przemówić do św. Tomasza z Akwinu: „Dobrze o Mnie napisałeś, Tomaszu. Jaką nagrodę chcesz za to otrzymać?” Na to miał odpowiedzieć św. Tomasz: „Chcę tylko Ciebie, Panie, i nic więcej!”

Trumienka z częścią relikwii św. Tarsycjusza jest także w salezjańskim kolegium w Rzymie przy Via Appia Antica. We Włoszech Święty nasz cieszy się czcią szczególną jako patron kółek eucharystycznych, czy tak zwanych „Kółek małego kleru”. Święty był także na początku naszego wieku patronem kandydatów do Włoskiej Młodzieży Akcji Katolickiej. W Polsce jest on znany przede wszystkim jako patron ministrantów. W 1939 roku architekt Rossi wystawił ku czci św. Tarsycjusza w Rzymie piękną świątynię. W słynnym na cały świat muzeum w Luwrze można podziwiać przepiękną rzeźbę, przedstawiającą świętego młodzieńca w chwili jego męczeńskiej śmierci, dzieło A. Falguiere. Jednak najszczególniejsze nabożeństwo do św. Tarsycjusza miał głośny kardynał angielski, Wiseman, który Świętemu poswięcił osobny utwór poetycki: „Fabiola”, napisany w 1855 roku.